poniedziałek, 22 maja 2017

Yayoi Kusama



Yayoi Kusama


Sztuka Yayoi Kusamy jest bardzo charakterystyczna – jednolite grochy pokrywające powierzchnie, rośliny, ściany, przedmioty, ludzi. Może wydawać się do nudne, ale przy zobaczeniu prac japońskiej artystki od razu zmienimy zdanie.


Yayoi Kusama - Infinity Mirrored Room—All the Eternal Love I Have for the Pumpkins

Grochy są idealnym kształtem i, według artystki, reprezentują jedność natury męskiej i kobiecej, oddają ideę ekspansji wszechświata i wiecznego ruchu. W powyższej pracy tę nieskończoność możemy bez problemu zauważyć. Jest to jeden z nieskończonych pokojów stworzonych z luster.
W tej konstrukcji stworzonej z drewna, plastiku, luster, farby akrylowej i lamp LED widzimy przeszłość Yayoi. Artystka pochodziła z rodziny, która zajmowała się uprawą i sprzedażą nasion.
Od najmłodszych lat była zafascynowana dyniami za ich formę, kształt, fakturę. W sztuce artystki pojawiały się od lat czterdziestych.



Yayoi Kusama – Samozatarcie

W sztuce Yayoi Kusamy ważnym terminem jest „samozatarcie”. Jest to moment przemiany niematerialnych wizji i pomysłów artysty w materialny, fizyczny obiekt. Jest
to moment połączenia między naszą realną przestrzenią a nieskończonym światem myśli
twórcy.



Yayoi Kusama - Infinity Mirrored Room—The Souls of Millions of Light Years Away
Instalacja ta w idealny sposób pokazuje filozofię Kusamy. Wchodząc do pokoju, stajemy przed… Właśnie, czym? Lustrem? Czy może nieskończoną rzeczywistością? Jesteśmy w małym pokoju, czy może unosimy się pośrodku jednej z galaktyk? Czy unoszące się wokół nas kolorowe światełka to lampki LED czy gwiazdy? Sztuka Kusamy zadaje wiele pytań. Ale to już nasza rola, żeby odpowiedzieć, czy stoimy w małym pokoju, czy pośrodku nieskończenie rozległej przestrzeni.
W jej pracach granica między światem wyobraźni i fantazji a światem rzeczywistości zanika. Wszystko przenika i ze sobą współgra w niesamowitej, zapierającej dech w piersiach i uniwersalnej harmonii.



Yayoi Kusama – Infinity Nets
Sztuka była dla Yayoi Kusamy formą przedstawienia swoich lęków i urojeń, z którymi zmagała
się od dziecka. W wielu pracach pojawiają się niepokojąco zniekształcone macki. Wszystkie
te formy artystyczne pomagają artystce w opanowywaniu halucynacji i problemów mentalnych.
Kusama przedstawia na obrazach i w instalacjach swoją walkę z urojeniami.



Yayoi Kusama – Louis Vuitton shop window display with Tentacles
Yayoi Kusama – My Eternal Soul
Artystka jest już w dość sędziwym wieku, co nie przeszkadza jej jednak w ciągłej pracy. Tworzy kilkanaście godzin dziennie, często nie je i nie pije. Jej proces twórczy nigdy się nie kończy
– nigdy nie może uciec od halucynacji i lęków.

Jednym z najciekawszych przykładów jej pracy związanej z lękiem jest „Accumulation”, która
jest wyrazem jej obawy przed fizycznym kontaktem z mężczyzną. Przez kilkanaście lat związku
z amerykańskim artystą Josephem Cornellem swoje obawy przed męską fizycznością przedstawiała
w pracy opanowanej przez białe, falliczne kształty.



Yayoi Kusama – Accumulation
Oglądając sztukę Kusamy, oglądamy samą Kusamę. Jest to twórczość niezwykle ciekawa i niepowtarzalna. Jest to również sztuka kontrastów – nie tylko formalna, ale i treściowa
– jej dzieła to pole walki z lękami i urojeniami.

Polacy niestety nie znają twórczości Yayoi Kusamy. A szkoda. Bo naprawdę warto.


Adam Wiktor, 2F



Źródła ilustracji:

http://interactive.qag.qld.gov.au/looknowseeforever/images/essay-
images/essay1/compulsio-Furniture_accumulation- full.jpg
http://www.ooobs.com.hk/images/cache/eb36a5bf2b29cd39613b1936bfabb71d_w960.png
https://hirshhorn.si.edu/kusama/infinity-rooms/#souls
https://hirshhorn.si.edu/wp-content/uploads/2016/12/KUSA1018- 1.jpg
https://beatricebrown.net/wp-content/uploads/2013/01/Yayoi- Kusama-Self-
Obliteration1.jpeg
http://www.itsliquid.com/wp-content/uploads/2015/08/dsc_0087.jpg


poniedziałek, 1 maja 2017

Awangarda oczyma człowieka XXI wieku



...kontynuujemy cykl wypowiedzi - odpowiedzi na zadanie:
Poproszę, byście wybrali jedno z dzieł omawianych na naszych lekcjach - takie,
które Waszym zdaniem najbardziej wpisuje się w założenia SZTUKI AWANGARDOWEJ 
i uzasadnili swój wybór w kilku zdaniach.


Sztuka - czym ona jest?

Już samo słowo wzbudza w nas odmienne uczucia oraz sprawia, że chcemy zacząć dyskutować
o wyniku procesu twórczego. Sztuka sama w sobie to coś, co
w założeniu powinno wywołać w nas różne emocje, jednak wielu z nas, patrząc na to samo dzieło, myśli co innego. Sprawą sporną jest czy coś "brzydkiego", drażniącego czy choćby niewymagającego specjalnego kunsztu zasługuje
na
miano sztuki.

Problem ten przede wszystkim dotyczy tworów awangardowych, które w założeniu miały oderwać
się od klasycznych reguł, kanonu tworzenia. Awangarda
to przede wszystkim wyrażenie siebie, zwrócenie uwagi na dany problem, zagadnienie itd. poprzez niecodzienne kształty, kolory, fakturę. Sama idea świeżego i niezmanierowanego spojrzenia na świat musiała budzić spore kontrowersje, niechęć ze strony konserwatystów, zaciekłych miłośników Michała Anioła, Rembrandta czy Rafaela, jednakże dla osób znudzonych, zagubionych i stłamszonych przez środowisko, to musiało być istne wybawienie, które zaowocowało zaistnieniem artystów takich jak, np. Braque, Balla i Malewicz.
Co
śmieszne, po niemal wieku od powstania pierwszych rewolucyjnych nurtów w sztuce, stały
się one "klasykami" tamtych czasów. Dowodzi to tego, iż wszystko
kiedyś stanie się czymś powszechnie znanym, lekko nudzącym oraz akceptowanym. Lecz ludzie bez przerwy będą szukać czegoś "świeżego" i dotychczas niewypróbowanego, niewyczerpanego tematycznie w sztuce; historia prędzej czy później zatoczy koło.

Jednak zanim to się znowu stanie, warto najpierw przypomnieć sobie to, co już minęło. Może dzięki temu nie powtórzymy już nic z przeszłości albo zaczerpniemy z niej zupełnie odmienne idee?


Awangarda i jej znaczenie

Na początku XX wieku prężnie działały nurty takie jak m.in.:
        • kubizm, 
        • futuryzm, 
        • dadaizm, 
        • ekspresjonizm, 
        • konstruktywizm, 
        • neoplastycyzm.

Niektóre były bardzo niezrozumiałe, inne mniej, jednak łączyła je jedna wspólna cecha : nutka szaleństwa. To dzięki niemu poszczególni artyści zaczęli odważnie wystawiać swoją sztukę, która, jak się teraz wydaje, obroniła się sama, bez wyjaśnień i komentarzy twórców. Poza tym ich opinie nie były najważniejsze - ważne jest, iż skłonili kogokolwiek do myślenia, a nawet krytyki. Wszyscy zaczęli zauważać, że świat wokół się zmienia, przechodzi przez jakąś fazę, więc i krytyka była czymś nowym, niespotykanym w klasycznych galeriach sztuki, gdzie nikt się nie śmiał, nie stukał
w głowę oraz nie prychał. A wchodząc do
takiego awangardowego pokoju po brzegi wypełnionego
nie do końca
zrozumiałymi elementami, człowiek mógł nareszcie wydać z siebie jęk, westchnąć teatralnie; z łatwością, którą wzmagały eksponaty, pozbywał się obojętności lub surowości
na twarzy. Czy sam widok emocji malujących się na
twarzach widzów nie był dla artystów dostatecznym powodem do lekkiego na wpół ukrytego uśmieszku zadowolenia uwidaczniającego
się u twórcy ukrytego
w cieniu, opierającego się o ścianę w swoim własnym świecie???

Zaiste, szkarłatne myśli lepiące się od gwiezdnego proszku z głowy artysty, przelane na płótno
czy tworzywo i składające się na przeróżne formy, warte były
najsurowszych, najkrytyczniejszych skarg, i westchnień szoku. Dla przedstawicieli nurtów XX wieku jedną z wartościowszych rzeczy
było po prostu
wyrażenie tego, co siedziało im w pulsujących czaszkach od niewyobrażalnie
długiego czasu.
Tamara de Lempicka, Portrait de Madame Allan Bott, 1930

Moją faworytką ówczesnych czasów jest niewątpliwie Tamara Łempicka, które prace wywołują
u mnie miłe skojarzenia z
latami 20/30., o których tyle czytam w kryminałach. Fale Marcela, ciasno przylegające filcowe kapelusze, Rolls-Royce przemierzające amerykańskie ulice... Wszystko
to, a nawet więcej bez problemu można
odnaleźć na obrazach żydowskiej malarki, która używa niezwykle ożywczych kolorów oraz lekko zgeometryzowanych kształtów do opisania swoich postaci - zarówno kobiecych jak i męskich.  Myślę, że niektóre z dzieł  Łempickiej świetnie nadawałyby
się
na plakaty z powodu swojej nieskomplikowanej, komiksowej budowy, inne wyglądają natomiast bardzo naturalnie i nie przypominają żadnych wcześniejszych. Autorka bardzo umiejętnie oddała
na
płótnach mentalność ówczesnych lat, włącznie z modą i nowinkami technicznymi.

Oprócz Art Déco po części urzekł mnie także surrealizm, a raczej jeden z jego przedstawicieli - René Magritte. Przyprawiającym o śmiech stylem twórcy jest jego bawienie się ze zmysłami
i zdrowym rozsądkiem
zdezorientowanego widza, który za wszelką cenę stara się rozstrzygnąć problem przedstawiony na którymś z obrazów. Np. gdzie zniknęła część ciała postaci z "Terapeuty" bądź, gdzie tak naprawdę stoi koń przedstawiony na "Le Blanc - Seing" - jest za czy przed poszczególnymi drzewami?
Rene Magritte, The Night of Pisa, 1952

Takie podejście do sztuki, trzeba przyznać, jest bardzo nietypowe, lecz ciekawe; pokazuje nam,
że sztuka to nie tylko patrzenie oraz podziwianie
widoków, ale także myślenie nad nią, rozstrzyganie wielu kwestii problematycznych dla naszego postrzegania siebie i świata. Do tego dzięki dziełom Magritte'a w zabawny sposób można wyobrazić sobie czy porównać świat rzeczywisty z tym
z naszej wyobraźni
- szalonym i niewpisującym się w odgórne schematy. Jestem wdzięczna artystom awangardy za to, że już wiele lat temu dali nam porządne podwaliny pod całą popkulturę
XXI wieku. Dzięki nim rozwinięto fantastyczne i kreatywne idee, które
teraz są codzienną inspiracją
oraz motorem do działań zgodnie z naszą osobistą
naturą.

Jak widać, nie zawsze trzeba wiedzieć co się tworzy i dlaczego, by móc nazwać swoje działania sztuką; nie można oczekiwać także ogólnoświatowego poklasku, a czasami nawet zrozumienia. Warto tworzyć obrazy pochodzące prosto z głębi - wtedy, tylko wtedy zaistnieje szansa, iż ten
1% populacji
doskonale nas zrozumie. Oto prawdziwa definicja sztuki.


Karolina Mickiewicz, 1a