czwartek, 27 kwietnia 2017

Dwa spojrzenia na awangardę



...kontynuujemy cykl wypowiedzi - odpowiedzi na zadanie:



Poproszę, byście wybrali jedno z dzieł omawianych na naszych lekcjach - takie,
które Waszym zdaniem najbardziej wpisuje się w założenia SZTUKI AWANGARDOWEJ i uzasadnili swój wybór w kilku zdaniach.



René Magritte, L'Empire des lumières, 1953 - 1954, olej na płótnieŹródło ilustracji: wikipedia.org


Kategoryzowanie jest wystarczająco trudne, kiedy nie bierzemy pod uwagę sztuki. Kiedy
ta wchodzi w grę, wszystko staje się bardziej skomplikowane.

Układanie rzeczy w odpowiedniej kolejności, względem tego jak dobre jest, jak trafnie wpisuje
się w nasze pojęcie konkretnego zbioru rzeczy jest kłopotliwe. Kiedy pod uwagę bierzemy sztukę, wydaje się to być wręcz niemożliwe.

Przy każdej rzeczy jakiej dokonujemy istnieje ryzyko zrobienia jej źle. Jeśli chodzi o sztukę,
nie można przecież mieć złego zdania. Każdy ma inne. Sztuka zależy od percepcji każdego człowieka z osobna. Niestety jeśli chodzi o ludzi, często ustalają zasady. Obruszają
się kiedy się z nimi nie zgadza, bądź neguje ich opinię. Jest ogólnie przyjętym, że nie wypada. Nie wypada się nie zgadzać z ogółem.

Artyści awangardowi się tym nie przejmowali i inspirując się nimi, wybrałam dwie prace, które moim zdaniem idealnie przedstawiają założenia tego nurtu w sztuce.

Jedną, a właściwie kilkoma z nich, z nich jest The Empire Of Light autorstwa René Magritte, jako,
że belgijski malarz stworzył serię trzech obrazów dzielących tę samą tematykę, to samo uniwersum. Świat, w którym dzień zlewa się z nocą.

Na każdym z trzech obrazów sporą część zajmuje błękitne niebo przyozdobione śnieżnobiałymi obłokami chmur, które oszukuje nas, sprawiając, że myślimy iż patrzymy na dzienny krajobraz.
I z jednej strony może się tak wydawać. Obserwując dzieło od góry do dołu, to przytłaczająca wręcz ilość cieni i odbicie w zbiorniku wodnym domu, który za dnia by tego nie robił. Czujemy się oszukani. To nie to, czego oczekiwaliśmy. Autor się z nami bawi, manipulując naszą percepcję w ten sposób, że nie potrafimy stwierdzić jaką część doby obserwujemy. Musimy zgodzić się na zamieszkanie
w jego świecie absurdu, zaakceptowanie jego braku zasad.

Patrząc na dzieła tego i innych autorów, można nabrać przekonania, że o to właśnie chodzi w awangardzie. O bawienie się percepcją, postrzeganiem świata. I tym w pewnym sensie właśnie jest. Nic nie jest tym za co to mamy, każda rzecz jest względna. Czarne na białym, bądź białe
na czarnym.

Aleksander Rodchenko, Schody, 1930

To stwierdzenie idealnie opisuje prace Alexandra Rodchenko, który fotografował w sposób, który można by było nazwać wręcz hipnotyzującym. Stairs to zdecydowanie praca, którą mogłabym opisać tym słowem. Rodchenko na zdjęciu uchwycił tak ludzką scenę jak pośpiech kobiety biegnącej po schodach z dzieckiem na rękach. Realizm tej sceny w połączeniu z dość nietypową kompozycją diagonalną tworzą mieszankę, która według wielu byłaby niewłaściwa, a więc awangardowa.

Jagoda Nowak, 1F



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz